Klub Polskiej Książki w Seattle

 

Uwodziciel na emeryturze

 „Don Juan raz jeszcze”, Andrzej Bart, Wydawnictwo Literackie, 2006

Jedną z największych przyjemności czytelnika, niezależnie od wieku, płci i stażu czytania, jest odkrycie nowego interesującego pisarza. Są pisarze, o których książkach słyszał chyba każdy w miarę oczytany człowiek i których dzieła trzeba chociaż raz w życiu przeczytać, a przynajmniej spróbować przeczytać. Są tacy, których książki czytamy, jakbyśmy jedli świeże bułeczki – apetyczne w momencie jedzenia, ale nie czujemy potrzeby wspominania ich przez całe życie. Są też i tacy, na których książki można nigdy nie natrafić i tacy, których oblicza regularnie pojawiają się na okładkach bestsellerów.  Kiedy zastanawiałam się nad tymi wszystkimi autorskimi oczekiwaniami, nagle bardzo oczywiste stały się słowa pisarza Jerzego Sosnowskiego. Wspomniał on, że jeden z jego znajomych, przyznał się do dziwnego nawyku w dzieciństwie - odrywał mianowicie wszystkim książkom przed przeczytaniem okładki, żeby nigdzie nie natknąć się na nazwisko autora.

Ja okładek nie odrywam (a może powinnam), dlatego też wydawało mi się, że znam już nazwiska wszystkich polskich pisarzy, po których mogę spodziewać się czegoś więcej. A tu niespodzianka: nowy dla mnie autor, Andrzej Bart i jego nowa książka: historia hiszpańskiej królowej Joanny Szalonej  (Juana la Loca), która po śmierci swojego męża Filipa podróżuje z jego ciałem (nieudolnie i pospiesznie zabalsamowanym), odmawiając przeprowadzenia pogrzebu. Sytuacja jest, mówiąc dyplomatycznie, niezręczna, dlatego też wysłannicy papieża decydują się na interwencję, wprowadzając w najbliższe otoczenie szalonej królowej, Don Juana. I tu niedobra wiadomość – Don Juan nie jest już uwodzicielskim, pełnym energii kochankiem, a starzejącym się mężczyzną, który zdecydował się zostać mnichem, aby nadać reszcie swojego życia głębszy, duchowy sens. Wstydzi się tego, co robił w czasach młodości, swoich dawnych ubrań, gestów, podbojów, pragnie teraz spokoju i – tak modnego obecnie – wyciszenia. Ale otrzymuje zadanie i jako posłuszny mnich będzie starał się je wykonać.

Zadanie jest trudne, ale nie jest niewykonalne. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że podstarzały Don Juan może być jeszcze bardziej interesujący niż pełen wigoru młodzieniaszek. Jego inteligencja, zawsze wysoko ceniona przez kobiety, jest teraz niewątpliwie wzbogacona doświadczeniem. Wygląda ciągle interesująco, co też nie jest bez znaczenia. No i ewentualna wybranka może liczyć, że stanie się tzw. dozgonną miłością, zwłaszcza biorąc pod uwagę niedługą przeciętną życia w dawniejszych czasach.

 Z królową jest jednak inaczej – nie ma być uwiedziona przez Don Juana jak „zwykła” kobieta, ma być jedynie odwiedziona od trumny męża. Don Juan staje przed królową nie jako zdobywca, ale jako przyjaciel. Dla niektórych może to być trudne, ale nie dla naszego bohatera. Skupiony, uważny, więcej słucha niż mówi, a kiedy mówi to nie o sobie. W efekcie stroną mówiącą o sobie staje się królowa i w momencie, kiedy jej uwaga przenosi się z nieboszczyka męża na nią samą, oczywistym następstwem jest decyzja o zaniechaniu makabrycznej podróży.

Krytycy literaccy, bez wyjątku zachwyceni lekturą, podkreślają jak bardzo finezyjna i wielowymiarowa jest książka Andrzeja Barta. Jednocześnie jest to po prostu dobra, wciągająca czytelnika powieść typu „płaszcza i szpady”. Z jednej strony intrygi kościelne pomiędzy zwolennikami reform a inkwizycją, z drugiej strony romans, pojedynki, urażona kobieca duma. A nawet morderstwo na zamkowej wieży! Do tego wszystkiego wtrąca się nie zawsze obiektywny narrator, który stopniowo zmienia się w konkretną osobę, będącą najwyraźniej w szczególnych konszachtach z autorem. Wypowiada on bowiem swoje własne opinie na temat akcji oraz rzuca historycznymi ciekawostkami, także i tymi z przyszłości książki. No i specyficzny humor książki – ironia, ale nie uszczypliwość, drwina, ale z eleganckim dystansem.

 „Don Juan raz jeszcze” to jedna z tych książek, które zdarzyło mi się odkryć. A może to książka mnie po prostu uwiodła, w najlepszej tradycji Don Juana.

 Hanna Gil