Klub Polskiej Książki w Seattle

 

Jeżycjada i frywolitki

Niedawno przeczytałam książkę Wisławy Szymborskiej "Nowe lektury nadobowiązkowe". Książka ta jest dość nietypowa dla autorki, bowiem nie jest to zbiór wierszy, a zbiór felietonów pisanych przez lata na temat książek, które W. Szymborska czytała. „Nowe lektury nadobowiązkowe" bardzo mnie rozczarowały – żadna z opisanych w felietonach książek nie wpadła mi w oko, zaś same felietony nie porwały mnie. Wręcz nazwałabym je nudnawymi. I kiedy je czytałam to pomyślałam, że nawet nobliści w dziedzinie literatury mogą mieć słabsze i mocniejsze strony w pisaniu. To, że Szymborska dostała Nagrodę Nobla w tej dziedzinie nie znaczy wcale, że wszystko co napisze musi być genialne. Przypomniała mi się też inna pisarka – mniej poważna i nobliwa, i nie będąca laureatka Nagrody Nobla w literaturze – która ma wybitny dar do przekonywania innych do czytania książek – nie tylko swoich, ale i innych autorów. To Małgorzata Musierowicz, znana od lat przede wszystkim jako autorka książek dla młodzieży, choć nie tylko.

Z książkami Musierowicz zetknęłam się jeszcze w latach siedemdziesiątych, czytając jedną z pierwszych jej książek – „Szóstą klepkę". Opowiadała ona o losach Cesi, przemiłej nastolatki ze zwariowanej rodziny artystycznej. Nie sposób było ich wszystkich nie polubić, a powiedzonka małego Bobcia czy rodziny Żaków, na stałe zagościły w słowniku moim i innych wtajemniczonych. Z czasem do Cesi dołączyła Aniela, czyli tytułowa „Kłamczucha", Gabrysia wraz z całą rodziną Borejków z „Kwiatu Kalafiora" i kolejnych części Jeżycjady i wiele innych postaci. Bohaterki poszczególnych książek w chwili mojego z nimi poznania były nastolatkami. Z upływem czasu dorosły – podobnie jak i ja, i inne czytelniczki. Dzisiaj mają po 40 lub więcej lat, dzieci – niektóre małe, inne nastoletnie. Domy bohaterek zmieniały się wraz z czasami w jakich przychodziło im żyć – kiedyś wyłączano telewizor w chwili gdy po dobranocce nadawano wątpliwej jakości program dla młodzieży „Siódemka", dzisiaj w domach bohaterek zagościły maszyny do zmywania naczyń, telefony komórkowe, komputery i inne przeboje elektroniki lat dziewięćdziesiątych. Nie zmienili się tylko bohaterowie. I to właśnie jest największy urok tych książek. Z jednej strony Musierowicz zawsze utrzymywała swoje książki w zmieniających się realiach życia – bohaterowie stali w kolejkach, kupowali mięso na kartki, byli internowani czy też prześladowaniu politycznie, z drugiej zaś nawet najcięższe przeżycia nie zmieniały ich – byli dobrzy i kochani. Czasem wręcz aż naiwni w swojej dobroci. Sadząc jednak po popularności książek Musierowicz trzeba nam było tej nawet naiwnej dobroci. Na kolejne tomy miłośnicy Małgorzaty Musierowicz czekają z utęsknieniem, a potem czytają je jednym tchem. Powieści te są bowiem świetnie napisane, a utrzymanie ich w realiach tylko podnosi ich wartość, bo czyta się książki o swoich czasach, czyli jakby o sobie.

Cykl Jeżycjada sprawił, że powstała nawet książka kucharska - „ Łasuch literacki" - bazowana na przepisach kulinarnych jej bohaterów. Któż bowiem nie chciałby spróbować zrobić makaroniku w sosie mediolańskim mamy Cesi Żak, skoro była to niejako dyżurna potrawa rodziny Żaków; albo paluszków Aspazji przygotowywanych przez nieznośną Idę Borejko dla jej ukochanego, a tak sugestywnie opisaną przez Musierowiczową. Nie mówiąc już o kryzysowym rosołku mamy Borejko, na który przychodziła Genowefa Bombke vel Trombke i gromada dzieciaków z okolicy.

Ale Małgorzata Musierowicz to nie tylko Jeżycjada. To również książki dla dzieci – jak choćby „Hihopter" czy felietony na temat książek – „Frywolitki, czyli ostatnio przeczytałam książkę!". Czyta się je z zainteresowaniem i zaciekawieniem, a potem sięga po opisane książki. I nie ma to znaczenia czy to książki klasyczne czy nowo wydane, poważne czy śmieszne – jednakowo chętnie natychmiast pragnie się je przeczytać. Zresztą to co czytają bohaterowie Jeżycjady też jest tak opisane, że też od razu chce się czytać razem z nimi. To samo dotyczy filmów, które oglądają. Po prostu natychmiast chce się je obejrzeć. Małgorzata Musierowiczowa ma naturalny dar zachęcania do kontaktu z literaturą i filmem - niejako od niechcenia.

Małgorzata Musierowicz to także autorka książki „Tym razem na serio. Opowieści prawdziwe", z której dowiadujemy się nie tylko jak powstawały powstawały jej książki, ale przede wszystkim, że autorka wywodzi się z rodziny literackiej. Jej bratem jest bowiem Stanisław Barańczak – pisarz, tłumacz, poeta od lat zamieszkały w USA i od lat wykładający na tutejszym uniwersytetach. Poznajemy więc anegdotki rodzinne o obojgu, dzięki czemu stają się nam oni bliżsi i bardziej przyziemni – jak prawdziwi przyjaciele, a nie anonimowi pisarze.

Warto sięgnąć po książki Musierowicz. Stały się one pewnego rodzaju kanonem literatury młodzieżowej na rynku polskim, a nie zawahałbym się powiedzieć, że już nie tylko młodzieżowej, a po prostu literatury współczesnej. Tej lżejszej, co nie znaczy gorszej. Zmęczeni brutalnym życiem, kłopotami, brakiem troski człowieka o człowieka często szukamy odskoczni – stąd choćby fenomen popularności filmów o Aniołach. I stąd zapewne fenomen olbrzymiej popularności Małgorzaty Musierowicz i jej książek. Książek dobrych, mądrych i kochanych, z których przy okazji można dowiedzieć się i o innych książkach i filmach, a także nauczyć się wielu powiedzonek i przysłów łacińskich od taty Ignacego Borejki i całej jego gromady pań.

Anna Cholewinska

Małgorzata Musierowicz – urodziła się i mieszka w Poznaniu, gdzie ukończyła Wydział Grafiki w PWSSP. Jej niezwykle popularne książki zdobyły wiele prestiżowych nagród w kraju i za granicą. Przełożono je na wiele języków europejskich, a także na japoński. Stały się też podstawą adaptacji filmowych. Jest autorką cyklu Jeżycjady, w skład którego wchodzą m. in. „Szósta klepka", „Kłamczucha", „Kwiat Kalafiora", „Ida sierpniowa", „Opium w rosole" i inne, „Tym razem na serio. Opowieści prawdziwe", „Frywolitki, czyli ostatnio przeczytałam książkę!", Frywolitki 2, „Łasuch literacki", „Całuski Pani Darling". Jest też autorką tłumaczenia „Powiastek Beatrix Potter".

Powyższy artykuł został opublikowany w "Gazetce Polonijnej", no. 44, marzec 2003